Relacja z prezentacji kolekcji: ANIA KRUK inspired by Fantasia

16 marca w naszym butiku &showroomie przy ulicy Mokotowskiej 46. odbył się Press Day.
Co to jest Press Day i z czym się go je? To dzień otwarty dla dziennikarzy, stylistów, blogerów. Prezentujemy nasze najnowsze kolekcje oraz jest to wyjątkowa okazja, żeby spotkać i pogadać bezpośrednio z Anią. Tym razem w centrum uwagi był nasz najnowszy projekt: ANIA KRUK inspired by Fantasia. Tylko dla Was – relacja na blogu. Jak wyglądał ten dzień? Co Ania zjadła na śniadanie i w jaki sposób pokazywać kolczyki, gdy włosy cały czas wymykają się zza uszu? ☺

 

Godzina 6:00

Nasz Wielki Dzień rozpoczęłyśmy już o 6 rano! To zasługa najmilszego z dźwięków – wiertarki. Nasz sąsiad przewidział, że to będzie długi dzień i zadbał żebyśmy miały więcej czasu na przygotowania. Jesteśmy mu za to bardzo wdzięczne! Na szczęście dobry korektor pod oczy potrafi załatwić sprawę. ☺ próbowałyśmy jeszcze trochę pospać, ale się nie dało – więc po pożywnym śniadaniu (kanapka z pomidorem) już na lekkiej adrenalinie wyruszyłyśmy do butiku.


Godzina 9:00

Zaczęło się wielkie odliczanie! Zostały 2. godziny do startu. Układając kwiaty w wazonach, decydując, które buty są najwygodniejsze (rady @Kasi Śródki okazały się zbawienne!), wykańczając make-up (dzięki @Aniu)
 i co chwilę wypatrując Gości zza okna – dwie godziny zmieniły się dla nas w 15 minut… Na szczęście Kasia (z ekipy Danone) i Paulina (@GardenOfWords) miały wszystko pod kontrolą. Nasze agencyjne koleżanki wychodziły z siebie by dopiąć wszystko na ostatni guzik! Ścianka gotowa, makaroniki przygotowane, trema zjedzona, głęboki oddech – zaczynamy! Kiedy pierwsi Goście wchodzili do butiku, Ania jeszcze zapinała kolczyki na uszach…

ROB_5188
Godzina 11:00 – 13:00

Drzwi otworzyły się – do środka weszli Paparazzi – to dobry znak! Będą Gwiazdy! Troszkę spokojniejsza, jednak wciąż zaaferowana Ania zaczęła pozować do zdjęć. 10 minut wymagających od niej „niemówienia” były chyba najcięższymi w ciągu całego dnia, jednak udało się☺! Chwilę po 11:00 do butiku weszła @Joanna Horodyńska w nowej blond fryzurze, w której wyglądała olśniewająco. Kilka minut po niej czarująca @Marcelina Zawadzka (która tego samego dnia miała egzamin na kierowcę rajdowego! Odjazdowa dziewczyna – prawda?). Do naszych gwiazd dołączyła @Anna Wendzikowska wyglądająca jeszcze piękniej niż na ekranie. Nasza Ania z przyjemnością opowiadała im o powstawaniu nowej kolekcji śledzona przez fotografów i kamery. Zaczęło się szaleństwo! Nasza refleksja? Biżuteria pięknie mieni się w blasku lamp. Aha! I PS. Od Ani – mówi, że musi uważać z tym gadaniem i opowiadaniem, bo potem na zdjęciach ma dziwne miny… ☺

 

Uwaga, Uwaga!
Tajna informacja dla Was – donosimy, że kolekcja @Laura – okazała się faworytem wymagającej @Joanny Horodyńskiej, @Marcelinę Zawadzka zachwyciły nausznice i długie, wiszące kolczyki z krzyżykami z kolekcji @Believe.


Między 13:00 a 18:00

Nasz butik zapełnił się redaktorami naszych ulubionych magazynów oraz stylistami. Kochamy to! Świetnie spotkać się na żywo z osobami, których artykuły i publikacje śledzimy codziennie na papierze i online. Zajrzała też do nas @harel – klasa sama w sobie. Odwiedziły nas wspaniałe blogerki Karolina z @Charlizemystery, Kinga z @StyleOn, Aga z @PaniAgaBlog, Asia z @Lumpexoholiczka.pl. Była też reprezentacja świata YouTube: @CiociaLiestyle i @wujaszek Liestyle (niestety bez pieska…).
Przez moment bałyśmy się, że nie zdążymy z wszystkimi porozmawiać – jednak udało się zamienić słowo z każdym. Nasze przemyślenia? ☺ Dziewczyny wyglądają na żywo równie fantastycznie jak na zdjęciach! Następnym razem koniecznie musimy powiadomić @Vogue! Już widzimy ten nagłówek: „Polish Style – you must try” ☺ Rozmawiamy, uczymy się, poznajemy. Inspirujemy się nawzajem. Przez te kilka godzin przez butik przewinęło się prawie 100 osób! Ciężko było znaleźć moment żeby coś zjeść, za każdym razem kiedy Ania chowała się na backstage’u żeby ugryźć gryza kanapki, była wywoływana znów na środek, do następnych gości. Adrenalina, adrenalina i jeszcze raz: adrenalina. Wciąż nie możemy uwierzyć, że tyle osób o nas pamięta i wpada zobaczyć co nowego. Dzię-ku-je-my!

ROB_5609

 


Godzina 18:00

Z uśmiechem na twarzy żegnamy naszych ostatnich Gości i zadowolone z całego dnia kończymy PressDay. Zdejmujemy obcasy.Powoli dochodzi do nas, że jesteśmy głodne i zaczynamy planować jak ogromną pizzę zamówić! Nie mogłyśmy sobie lepiej wymarzyć i zalanować tego dnia. A to wcale niemały projekt do ogarnięcia i zrealizowana! Dziękujemy i ściskamy całą ekipę: Kasia (Danone), Paulina i Iwona (Garden Of Words), Martyna, Dela i Olga (AK-team). Aha, i wiecie co zrobiłyśmy na koniec dnia? Tak! Dobrze się domyślacie… Wspólne selfie! ☺

PS. Przez butik przewinęło się też kilku klientów – wchodzili trochę speszeni pytając: „Czy można? Czy coś się dzieje szczególnego?” My na to: „Oczywiście! Zapraszamy!”. O następnym evencie powiemy Wam z wyprzedzeniem, żebyście też mogły wpaść. Chcecie? ☺

 

 

 

ANIA KRUK inspired by Fantasia
Inspiracją do stworzenia nowej kolekcji była współpraca z firmą Danone. Ania została zaproszona do zaprojektowania opakowania dla nowej, limitowanej edycji jogurtów Fantasia. Biżuteria z nowej kolekcji to delikatne wzory złożone z koronkowych ornamentów inspirowanych monogramem „K”. Wykonana z materiałów podkreślających jej unikatowość: złota oraz srebra. Lekka i niezobowiązująco elegancka – idealna dla Ciebie! Propozycja do wygodnego noszenia zarówno na co dzień jak i podczas Twoich małych-wielkich wyjść.

Na wszystkich miłośników mody czekamy w naszych butikach! Kolekcja ANIA KRUK inspired by Fantasia dostępna jest w butikach stacjonarnych oraz Internetowym na terenie Polski.

Najsmaczniejsza współpraca sezonu

ANIA-KRUK-inspired-by-Fantasia-12

fantazja_blog

Hej, hej, już jest! Już niektóre czujne klientki wypatrzyły i wrzuciły foty na Instagram. Aaaaale, o co chodzi? Budując jeszcze przez sekundę napięcie: od pół roku w różnych wywiadach mówię: „Na wiosnę szykujemy super projekt, ale nie mogę jeszcze nic zdradzić…”. I tak: to jest ten dzień i ta chwila, dziś mogę Wam już o wszystkim opowiedzieć :)

Co się stało? Zostałam zaproszona przez firmę Danone do wyjątkowej współpracy: zaprojektowałam opakowania dla nowej, limitowanej edycji dwóch smaków jogurtów Fantasia – czyli Fantasii Black z kuleczkami o smaku ciemnego kakao i Fantasii White z kuleczkami o smaku kokosowym.

Co, jak i dlaczego?

To był długi, intensywny, ale bardzo fajny proces. Wszystko zaczęło się już w lipcu zeszłego roku, kiedy firma Danone zaprosiła mnie do siebie na spotkanie. Zdradzili mi swoje tajne plany na 2016 rok i zaprosili do współpracy. Szukali kogoś, czyje projekty odzwierciedlają te same wartości, które stoją za marką Fantasia: kobiecość, lekkość, bliskość, radość w codziennym życiu.

Może sobie myślicie: dużo pięknych słów, ale jak to pokazać? Ja to zrobiłam na konkretnym przykładzie. Zestawiłam zdjęcia, których Fantasia używała w komunikacji, z naszymi zdjęciami z Instagrama i… to po prostu zagrało. Wszystko do siebie pasowało, żadnego zgrzytu. W tym momencie wiedziałam, że razem, możemy zrobić fajny projekt. Wyzwanie? Pewnie. Ale ja uwielbiam wyzwania! Powiedziałam: TAK i wzięłam się do pracy!

Jak wyglądała praca nad projektem?

W pierwszej fazie miałam zaproponować 3 różne koncepcje opakowań. Ale na spotkanie przyszłam… z 9 projektami. Co ja za to mogę, przypomniały mi się czasy, kiedy pracowałam jako grafik, projektowałam logotypy i literki. Za dużo pomysłów, a każdy wydawał mi się fajny. Ciężko było wybrać ten jeden, który będziemy rozwijać. Praca nad projektem trwała całą jesień. Wyjazdy do Warszawy, konferencje skypowe – działo się! Raz nawet się zdzwanialiśmy z Ambasady Rzeczpospolitej Polskiej w Katarze – bo przecież na jesień otwieraliśmy tam butik ANIA KRUK, i spędziłam w Dosze trochę czasu. Do teraz pamiętam jak pokazywałam teamowi Danona orzełka i flagę w tle :)

ANIA-KRUK-inspired-by-Fantasia-3

Opakowania, i nie tylko…

Lubię wplatać moje doświadczenia, ważne wydarzenia – w konkretne kolekcje. Dlatego po otwarciu butiku w Katarze, powstała inspirowana Bliskim Wschodem AIDA. A teraz, projektując opakowania Fantasii, równocześnie w mojej głowie powstawały projekty biżuterii – nowej kolekcji, którą nazwaliśmy ANIA KRUK inspired by Fantasia.

ANIA-KRUK-inspired-by-Fantasia-5

Moi profesorowie z Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu zawsze powtarzali: tak naprawdę projektowanie jest jedno. Te same zasady dotyczą projektowania budynków, wnętrz, mebli, logotypów, biżuterii i opakowań. To się sprawdziło przy mojej współpracy z Danonem, kiedy tak ważna była dla mnie spójność tego projektu. Te same wartości, te same koncepty musiały być widoczne zarówno na opakowaniach jogurtów Fantasia, jak i w całej kolekcji biżuterii. Co jest tym wspólnym mianownikiem? Zaczęłam od zabawy  logotypem, moim monogramem „K”, który ułożyłam w koronkowy, kobiecy i elegancki pattern. Żeby nie było zbyt poważnie (bo jak wiecie, u nas nie może być zbyt poważnie…), wieczka od jogurtów doprawiłam różowym maźnięciem farbą, na którym jest podpis: limitowana edycja, ANIA KRUK. Następny krok: ze stworzonego przez mnie patternu wycięłam pojedyncze ornamenty, które wplotłam w kolczyki, naszyjniki i bransoletki w mojej kolekcji biżuterii. Powstały lekkie, delikatne wzory, idealne do noszenia na co dzień. W wersji złotej oraz srebrnej, tak jak smaki Fantasii: Black and White, zmysłowość i lekkość.

ANIA-KRUK-inspired-by-Fantasia-8

Nie ma co więcej opowiadać. Fantasię Black & White możecie już kupić w całej Polsce :) A za dosłownie chwilkę debiut mojej kolekcji biżuterii: inspired by Fantasia. Będziecie mogli ją całą obejrzeć i kupić na aniakruk.pl oraz we wszystkich naszych butikach of course :) Na koniec zostało mi tylko, na sposób oscarowy (a jakże!), podziękować całemu teamowi Danone, który ciężko pracował nad każdym szczegółem tego projektu – Ania, Kasia, Magda, Ewelina, Piotrek, Daniel, Tiago (i pewnie więcej osób, których osobiście nie poznałam) – dziękuję :) To było wyjątkowa, inspirująca przygoda! :)

I teraz absolutnie najważniejsze pytanie skierowane do Was:

Jak Wam smakuje moja Fantasia? :)

Ściskam Was,

podpis_AniaKruk

 

Baśń jak z Tysiąca i jednej nocy

2015_ulotka_news_QATAR-02

Zaczęło się w 1840 roku kiedy mój pradziadek założył mały warsztat złotniczy… A dziś, 175 lat później historia zatoczyła koło. Znów otwieramy pierwszy butik, ale tym razem: pierwszy za granicą. I to na Bliskim Wschodzie! Pradziadek Władysław byłby nieźle zaskoczony.

Kiedy patrzę na różowy szyld, na którym w alfabecie arabskim jest napisane moje imię i nazwisko, mam wrażenie, że to jakaś baśniowa historia, która rozgrywa się na naszych oczach. Jeszcze 5 lat temu nie uwierzyłabym, że razem z moim bratem założymy markę biżuterii sygnowaną moim imieniem i nazwiskiem. Jeszcze 3 lata temu nie pomyślałabym, że nasz koncept rozwinie się do 10 butików w całej Polsce, że ktoś będzie do mnie podchodził na ulicy pytając się „Ty jesteś Ania Kruk? Zobacz, mam Twoją bransoletkę!”. A teraz trudno mi uwierzyć, że na Bliskim Wschodzie, w Dosze, stolicy Kataru, kobiety pod czarnymi abayami noszą zaprojektowaną przeze mnie biżuterię.

DSC_9703

Tutaj muszę się Wam przyznać, że noszą ją już od kilku miesięcy! Dlaczego siedzieliśmy cicho? Dlatego, że nie lubimy szybkich sukcesów, które potem się równie szybko, acz dyskretniej, odwołuje. Woleliśmy poczekać, sprawdzić, przeanalizować pierwsze miesiące, aż będziemy mogli jasno i konkretnie powiedzieć: mamy butik w Katarze, sprzedaż idzie świetnie, zostajemy tam na dobre!

2015-10-10 12.57.59_v2

Przygotowując się do otwarcia butiku na Bliskim Wschodzie byłam bardzo ciekawa tego rynku i naszych miejscowych klientek. Różne kultury i różne kanony piękna to zawsze wyzwanie dla marek działających na wielu rynkach. Katar jest szczególnym przypadkiem: to prawdziwy “melting pot”, miejsce spotkań tak wielu różnych narodowości, tradycyjny i nowoczesny zarazem. Wybierając wzory do naszego butiku, musiałam kierować się zarówno gustem Arabek, Hindusek, których mieszka tam bardzo dużo, jak i Europejczyków, którzy przyjechali tu na kontrakty. Poznałam Polki i Polaków, którzy tam mieszkają, miałam przyjemność wypić kawę i dowiedzieć się wielu rzeczy o regionie bezpośrednio od Ambasadora Polski w Katarze, Krzysztofa Suprowicza, który pojawił się na oficjalnym otwarciu butiku.

DSC_9511

To był szalenie inspirujący czas! Chciałabym się tym jakoś z Wami podzielić, przenieść trochę Bliskiego Wschodu do Polski, szczególnie w takie szare listopadowe dni, jakie ostatnio mamy. Dlatego teraz, na koniec listopada, debiutuje moja kolekcja AIDA – która powstała z inspiracji Bliskim Wschodem. Mieniące się w słońcu kryształy, bogactwo kolorów, rozbudowane formy kolczyków – smaki rodem z “Baśni Tysiąca i Jednej Nocy”. Kataryjki od dziś chodzą w polskiej biżuterii. Dlaczego nie działać również w drugą stronę i zainspirować Polki do noszenia orientalnych wzorów?

ania 125_011

Dla mnie jako projektantki najbardziej fascynująca jest różnorodność i wymiana kulturowa. Dlatego jestem tak szczęśliwa z otwarcia butiku w Katarze. To duży krok dla marki ANIA KRUK. Jesteśmy naprawdę dumni, że jako jedna z pierwszych polskich marek otwieramy sklepy w Katarze i pokazujemy światu polskie projekty.

Co dalej? W październiku, po uroczystym otwarciu butiku w The Mall, jeszcze w długiej sukience, ale już bez obcasów, pojechałam na plac budowy centrum handlowego NorthGate, które będzie największą luksusową galerią handlową w Katarze. Tam, na parterze, obok największych marek modowych świata, powstaje drugi różowy butik. Polska marka, polska biżuteria, polski projekt wnętrza (zaprojektowane przez młodych architektów ze studia MODE:LINA). Obok największych światowych sieci. Nadal nie mogę tego ogarnąć w głowie! :) A w planie są już mamy kolejne bliskowschodnie lokalizacje…

12135316_1533925753598645_249010273_n

Podsumowując: otwarcie drugiego, większego butiku już na wiosnę! Od czterech lat moje życie przypomina szalony rollercoaster, jest dużo pracy, dużo stresu, ale przede wszystkim – ogromna radość: z mojego zespołu, wszystkich dobrych i fajnych ludzi, których spotkałam na drodze, i którzy nas wspierali, z tego, co udało nam się razem zbudować. Pradziadek Władysław może przewraca się w grobie, ale prababcia Helena byłaby szalenie dumna!

Ściskam Was,

DSC_9680

Nowa kampania ANIA KRUK !

AK02

Trzy hasła, które definiują markę ANIA KRUK?

Lekkość, prostota, niewymuszona elegancja.

Takie były moje założenia przy tworzeniu naszej najnowszej kampanii, która właśnie trafiła do butików w całej Polsce razem z jesiennymi kolekcjami. Prostota w formie i oszczędność w barwach, casualowe stylizacje, naturalny look modelki – to estetyka, którą chciałam pokazać, która najlepiej odzwierciedla klimat mojej biżuterii.

Bliskość, skracanie dystansu między marką, a jej odbiorcą, to idea, którą kierujemy się od początku. Dlatego nasza nowa kampania to intymny portret młodej kobiety – uchwyconej w naturalnych sytuacjach, prostych kadrach. Mogę powiedzieć, że ANIA KRUK dojrzewa, zmienia się. Poprzednie kampanie były bardziej krzykliwe, jeśli chodzi o stylizacje czy kolor. Tym razem stawiam na delikatność, intymność.

Nowa kampania wizerunkowa stawia na bliskość i młodość także w dosłownym znaczeniu: zrealizowałam ją z ekipą ludzi z mojego miasta – Poznania, których znam od lat, cenię ich pracę i projekty. Do realizacji zdjęć zaprosiłam Arka Nowakowskiego (MrMama.tv), który ma w swoim portfolio wideoklipy dla takich zespołów jak Rebeka oraz The Dumplings. Wyjątkowy klimat i piękne kompozycje kolorystyczne to zasługa kolektywu R2D2, który zajął się całościowo stylizacją oraz set designem. Postawiliśmy też na młodą, polską modę jeśli chodzi o ciuchy: wszystkie wykorzystane przy realizacji sesji ubrania zostały wyprodukowane w Polsce i pochodzą od młodych projektantów z platformy Mustache.pl.
Może ten wpis będzie trochę przypominał oscarowe podziękowania, które nigdy się nie kończą, ale muszę jeszcze wymienić: Estee Lauder Polska (w osobie Darka Kotarskiego!), naszego partnera w Kampanii na Rzecz Walki z Rakiem Piersi, któremu dziękuję pięknie za make-up, Igę Sadowską z Eclair Nails, Natalkę Niedzielę – zdjęcia z backstage’u (to za chwilę!), Lenę Deję (fryz!), Angelikę z GAGA MODELS, która była bardzo dzielna i cierpliwa, i oczywiście: dziewczyny z AK-teamu – Bogusie i Martę, którym dziękuję za wsparcie, organizację i pracę na planie (i po planie…) !

Tak, naprawdę, tyle osób jest zaangażowanych w pracę nad kampanią. Jesteście ciekawi jak to wygląda? W następnym wpisie pokażę Wam backstage, stay tuned! Cmok! ♥ ♥ ♥

PS. Ok, to jeszcze tylko jedną rzecz powiem. Premiera kampanii to również debiut nowych kolekcji (wiadomo!). Na zdjęciach znajdziecie: kosmiczną KASJOPEJĘ, militarny TAGS czy wyrazistą kolekcję URBAN CHIC, a to tylko niektóre, o reszcie będziemy systematycznie opowiadać, pokazywać i przedstawiać. Więc klikajcie, sprawdzajcie, i cieszcie oczy nowościami! :)

CREDITS:

Art Direction: Ania Kruk
Production: Bogumiła Grześkowiak (ANIA KRUK), Marta Dekiert (ANIA KRUK)
Model: Angelika Wielądek (MANGO MODELS)
Photo: Arek Nowakowski (MrMama.tv)
Style & Set Design: Paulina Płachecka, Ania Sarnowska & Matylda Futro (kolektyw R2D2)
Make-up: Darek Kotarski (Estee Lauder)
Hair: Magdalena Deja
Manicure: Iga Sadowska (Eclair Nails)

Rok 2014

2 stycznia 2015 rok. Dokładnie tego dnia rok temu, usiadłam do podsumowania roku 2013 (post tutaj), ani się obejrzałam, i znów, na tej samej kanapie, w tym samym pokoju, siadam do napisania dla Was podsumowania roku 2014. Ten czas minął błyskawicznie!

Co się wydarzyło? Jak zwykle pracowaliśmy w szalonym tempie nad nowymi kolekcjami. Zaglądacie regularnie do naszych butików, co tydzień pytacie: “Co nowego?”. Staramy się sprostać oczekiwaniom :)

Zeszłoroczne debiuty to między innymi: walentynkowe HEARTBEATS, wasze ulubione sprężynki SPRING, kolekcja dziecięca YOUNG, wielobarwna masa perłowa KOLORY, wariacje na temat delikatnych kamieni naturalnych w kolekcjach PASTELOVE oraz DELI, czarny silikon w nowej odsłonie, czyli AROS, atłasowe wstążki z personalizowanym tekstem MAKE A WISH, a na koniec kolekcje idealne na sylwestra i karnawał: czarne, błyszczące onyksy w BACK TO BLACK, mieniące się kryształy w LUNA oraz eleganckie sznury pereł w COCO.
Zrzut ekranu 2015-01-02 o 14.31.34

Ważną dla mnie kolekcją jest LOGO LOVE – gdzie bawiłam się w rozłożenie naszego monogramu “K” na części pierwsze, i z tak powstałych ornamentów ułożyłam wzory naszyjników, kolczyków, bransoletek. Te same ornamenty włączyłam, już dyskretniej, do innych jesiennych kolekcji. I wiecie co? Polubiłam je, chyba zostaną z nami na dłużej :)

pol_pl_BRANSOLETKA-3841_1

Na jesień mocno postawiliśmy na srebro. Pojawiło się dużo delikatnych wzorów, które są teraz tak modne. Hitem okazały się symbole z kolekcji BELIEVE. Pokochałyście też wysadzane cyrkoniami FADO o nieregularnej fakturze; delikatne ANGELS&DEMONS, LOCO STAR, klasyczne VENUS. Do tego inne srebrne kolekcje: ETNO z kamieniami naturalnymi, rozchwytywane bransoletki z serii JUNO, personalizowaną kolekcję VEGA.

Pomyśleliśmy też o nowych materiałach – wprowadziliśmy kolekcję MONO ze stali oraz MOJRĘ z czarnej i białej ceramiki.

1409851408

Rok 2014 to też rok otwarcia 10. butiku ANIA KRUK, w wyjątkowej lokalizacji: w sercu modowego światka Warszawy, na ulicy Mokotowskiej 46. Tutaj przeczytacie pełną relację. Zdecydowaliśmy się na nowy design butiku, który przygotowali dla nas architekci ze studia mode:lina. Po otwarciu pojawiło się mnóstwo publikacji o naszym sklepie, również na zagranicznych portalach wnętrzarskich :) Cieszymy się, że się Wam podoba! My jesteśmy bardzo, bardzo dumni.

4565-1024x682

Co roku angażujemy się w akcje charytatywne. Chcemy pomagać! W miesiącach letnich po raz drugi współpracowaliśmy z Cosmopolitan w kampanii “Opalaj się bezpiecznie”, gdzie wspieraliśmy Walkę z Rakiem Skóry. W listopadzie znów ruszyliśmy do działania – Estee Lauder zaprosiło nas do międzynarodowej Kampanii na Rzecz Walki z Rakiem Piersi. Specjalnie na tą okazję zaprojektowałam bransoletkę BE STRONG na różowej wstążce, z której sprzedaży cały zysk przekazujemy na badania nad rakiem piersi u kobiet z mutacją BRCA1, prowadzonych w Ośrodku Nowotworów Dziedzicznych przy Pomorskim Uniwersytecie Medycznym w Szczecinie.

10660165_737196652993047_184546973116666546_n

To był bardzo pracowity rok. Zauważyły to media – w tym roku pojawiło się kilka dużych materiałów dotyczących naszej historii i marki ANIA KRUK, w tym nasza pierwsza rodzinna okładka :)

aniakruk_publikacje2014

Ok, już kończę. Chciałabym jeszcze tylko podziękować Wam, że jesteście z nami. W grudniu, kiedy jak co roku odwiedzaliśmy nasze butiki, miałam okazję porozmawiać z wieloma z Was, i dziękuje wszystkim za ciepłe słowa! To jest największa satysfakcja i najlepsza motywacja do dalszej pracy: widzieć jak wiele emocji wywołują nasze projekty, jaką sprawiają Wam radość, jak za ich pomocą okazujecie miłość, dając je w prezencie swoim bliskim.

Życzę Wam pomyślności, dużo dobrej energii i wszystkiego, co najlepsze na Nowy Rok!
Ściskam,

PS. Na sam koniec, dla tych co wytrwali i przeczytali całość, przyznam się dlaczego rok 2014 był dla mnie bardzo wyjątkowy. 15 sierpnia 2014, bez szumu i zbędnego blichtru, na łące nad jeziorem wyszłam za mąż za najlepszego człowieka pod słońcem :) Nasi przyjaciele i rodzina zjechali się dla Nas z całego świata, z Barcelony i Madrytu, z Nowego Jorku, Buenos Aires i Sankt Petersburga, z Niemiec, Francji, Hiszpanii, Irlandii i Portugalii. I z Poznania, rzecz jasna ;) Było dużo śmiechu, luzu, żartów i zabawy. Zupełnie nie-poważna ceremonia, i z uśmiechem mówione “w zdrowiu i chorobie, każdego dnia, do końca mojego życia”. I tak jak to mówią na amerykańskich filmach, to naprawdę był jeden z najpiękniejszych dni w naszym życiu, bo mieliśmy dookoła wszystkich, których kochamy.

012b_ceremonia_net014b_ceremonia_net005_ania_toni_netPanie i Panowie, señor Antonio Viñas Garcia y señora Ania Kruk-Viñas :)

Otwarcie Butiku na Mokotowskiej

EK7C6770_kwadrat

Otwarcie butiku ANIA KRUK na ul.Mokotowskiej

Muszę przyznać, ze piszę do Was w biegu – z góry za to przepraszam! Ale ostatnie dni to mały maraton modowy, ciągle coś się dzieje, a ja nie chciałabym znów mieć zaległości i opowiadać Wam o wszystkim tydzień po fakcie! Wczoraj wieczorem wróciliśmy z Warszawy, a już dziś od rana jestem na Art&Fashion Forum w Starym Browarze, na wykładach i prezentacjach (mniam, to co lubię najbardziej!). Ale, ale, odbiegam od tematu. A tematem jest czwartkowe otwarcie naszego 10. Butiku, w bardzo wyjątkowej lokalizacji: na ulicy Mokotowskiej, w samym centrum modowego świata Warszawy.

16 października gościliśmy u nas dziennikarzy, blogerów oraz zaprzyjaźnione gwiazdy z okazji potrójnej premiery: nowego designu butików autorstwa architektów ze studia mode:lina, nowej kampanii ( o której później, na początku przyszłego tygodnia, ponieważ jest tyle rzeczy, które muszę o niej napisać, pokazać i opowiedzieć, że tutaj miejsca by nie starczyło), oraz oczywiście – premiery nowych kolekcji jesiennych. Nasi goście mogli obejrzeć nowości, które trafią już w przyszłym tygodniu do butików, ale również kolekcje, które zadebiutują dopiero w listopadzie i grudniu.

Obraz wart jest tysiąca słów, więc już wrzucam zdjęcia (dużo zdjęć!), klikajcie:

Jak widać, było przesympatycznie. Szumna nazwa PRESS DAY to tak naprawdę miły pretekst do spotkania, wypicia pysznej kawy i rozmowy o nowych kolekcjach, trendach, modzie. A nasz butik na Mokotowskiej 46 ma być właśnie miejscem takich spotkań, gdzie historia przeplata się ze współczesnością, można podpatrzeć co pojawi się w naszych sklepach już za chwilę, i po prostu wpaść do nas pogadać :)

Za pyszną kawę i wino kłaniamy się nisko Wojtkowi z La Bottega, który nawet mnie, zatwardziałą fankę bardzo mlecznej latte przekonał do espresso (serio! wypiłam pierwszy raz w życiu! i było pyszne!).

ściskam Was i lecę na kolejne wykłady Art&Fashion Forum!

Ania Kruk i Wojciech Kruk

Photos by Krzysztof Kuczyk

Kongresy i wykłady

ania_UE

Miniony tydzień upłynął mi pod znakiem kongresów i wykładów. Działo się!

kongresy_mix1

Mogliście mnie spotkać i w Concordia Design na Międzynarodowym Kongresie Firm Rodzinnych, i na poznańskim Uniwersytecie Ekonomicznym, gdzie rozmawiałam ze studentami o biznesie opartym na designie. Każde takie wystąpienie jest wyzwaniem. Nie lubię się powtarzać i przed każdym eventem na nowo zadaję sobie pytanie: co byłoby ciekawe i inspirujące dla ludzi, którzy przyszli na spotkanie? Coś innego dla studentów, coś innego dla Rodzinnych. Ale co?

Uwielbiam wszelkie konferencje i festiwale designu, więc nasłuchałam się już w życiu swojej porcji prezentacji i wystąpień, które często sprowadzały się do pokazania portfolio projektanta lub zgrabnej prezentacji firmy/marki prowadzącego. Tego właśnie staram się unikać. Wolę mówić o tym, jak to wygląda od kuchni, o tym, że nie zawsze jest tak ładnie i kolorowo jak to wygląda na stronach gazet. Za prowadzeniem firmy stoi ciężka praca całego zespołu ludzi, potrzebny jest upór, determinacja i prawdziwa pasja – bo inaczej komu by się chciało siedzieć do wieczora w pracy? A we własnej firmie nie pracuje się do 16:00.

Ok, czyli o czym mówiliśmy my? Na Kongresie Firm Rodzinnych wystąpiliśmy w trójkę: mój tata, Wojciech Kruk, mój brat Wojtek i ja. Ponieważ cały kongres obracał się wokół tematyki sukcesji, relacji międzypokoleniowych w firmach rodzinnych, my również skupiliśmy się na tym aspekcie. Tata opowiadał o tym, jak przejmował firmę od mojego dziadka, jak ułożyła się ich historia. Nasza część, chyba najdziwniejszy przykład sukcesji w Polsce: kontynuacja prawie 200-letniej tradycji rodzinnej, poprzez założenie nowej marki. Nowy rozdział w tej samej książce, jak lubimy powtarzać. Opowiadałam też dużo o tym jak to jest być córką w takiej rodzinie. Najczęściej w kontekście sukcesji mówi się o ojcach i synach. Jak to wygląda z kobiecej perspektywy? (Nie będę się o tym rozpisywać teraz na blogu, musicie kiedyś przyjść i posłuchać :) ).

ania_UE

Spotkanie na UE – do którego mam duży sentyment, ponieważ zaprosili nas już drugi raz (czyli, że wystąpienia się podobają, skoro wołają o jeszcze :) ). Wcześniej, z tatą i bratem mówiliśmy o prowadzeniu firmy rodzinnej – ostatnio modny temat, a my pasujemy jak znalazł.

Tym razem zostałam zaproszona sama, do rozmów o Designie – razem z prof. Bogumiłą Jung z mojego macierzystego UAP, panią Joanną Sosnowską-Cecuła z Concordii oraz panią Katarzyną Talaga-Korcz (Design Thinking Poznań). Design a Biznes, Biznes w Designie i w ogóle dlaczego ostatnio ciągle design i design, jak wcześniej bez designu też dawaliśmy radę. Muszę powiedzieć, że było bardzo fajnie! Był dialog, była dyskusja – czym jest dobry design? czy da się go zdefiniować?

Mój mały speech dotyczył praktycznych aspektów funkcjonowania w branży kreatywnej. Jak sprzedać design, ale też jak go wymyślić – jak projektować, jak produkować (czy w Polsce?), jakie się z tym wiążą problemy. Same mądrości życiowe ;) Żartuję. Ale serio, starałam się szczerze opowiedzieć o realiach, w których działamy na rynku, pokazać proces wprowadzania nowej kolekcji, od pierwszego researchu na temat trendów, na wprowadzeniu do sklepów i sprzedaniu w mediach kończąc.

Zapraszam przy następnej okazji!

Klub Starego Browaru

Naszyjnik GLAMROCK / bransoletka DECO / bransoletka GLAMROCK

IMG_0980

Zainspirowana łódzkim Fashion Weekiem, wygrzebałam na dysku zdjęcia sprzed miesiąca – z pokazu naszej biżuterii, który odbył się w ramach Klubu Klientek Starego Browaru w Poznaniu. Bardzo trudno jest pokazać biżuterię na wybiegu. Znika, na pierwszy plan nieuchronnie wybijają się ubrania. “Ania, dopiero w połowie pokazu sobie przypomniałam, że mam patrzeć na biżuterię!” powiedziała mi kiedyś koleżanka po pokazie, w którym uczestniczyliśmy ;)

Próbujemy sobie z tym radzić na różne sposoby. Ubrać wszystkie modelki w równe, jednokolorowe sukienki? Ok, wtedy publiczność wie, że chodzi o biżuterię, patrzy tam, gdzie trzeba. Ale czy to jest fajne? Pokaz ma Cię zainspirować, pokazać jak można się ubrać, co będzie modne w nadchodzącym sezonie, co z czym zestawić. Dlatego idziemy jednak w stronę zaprezentowania pełnej stylizacji. Ok, nigdy nie wybiorę na nasz pokaz wzorzystej sukienki. Szukam raczej prostych form, gładkich kolorów, które pozwolą biżuterii zabłysnąć. Ale chcę, żeby to były naturalne, niewymuszone stylizacje. Prosty przekaz: taka jest nasza propozycja, tak możesz się ubrać: na spacer, na randkę, do pracy.

Oczywiście, w stylizacji na wybieg ważna jest multiplikacja wzorów. Na co dzień założysz jedna bransoletkę, modelka ma na sobie ich 10! Wybieg rządzi się tymi samymi prawami co teatr, fotografia i telewizja: każdy element musi być mocno zaakcentowany, żeby został zauważony przez publiczność. Makijaż sceniczny nijak się ma do naszego, codziennego make-up’u.

Choreografia tegorocznych pokazów została bardzo profesjonalnie przygotowana przez Kasię Sokołowską ♥ A Stary Browar jak zwykle zapewnił swoim klientkom ucztę dla ducha (monodram Hanny Śleszynśkiej) i dla ciała. Była lampka szampana, były pyszne przekąski, była loteria z nagrodami. Tutaj muszę zaznaczyć, że WARTO być stałą klientką ANI KRUK, ponieważ z naszej kilkuosobowej ekipy, aż 4 osoby wylosowały nagrody.

Wniosek? Biżuteria ANIA KRUK przynosi szczęście, po prostu ;)

Fashion Week Poland 2014

IMG_20140509_205219

Każdy Fashion Week zaczyna się dla mnie tak samo.

tumblr_n5b19lCRqK1s2fh8ro1_1280

Od takiego właśnie widoku. Im więcej czasu spędzam jeżdżąc po Polsce (a ostatnio zdarza mi się dosyć często) – tym bardziej lubię takie obrazy. Prosta droga, światło, horyzont. Magia :) Nawet jak jedziesz sobie po prostu do Łodzi, a nie legendarną Highway 66, taki roadtrip i tak ma w sobie coś magicznego. A największa magia dzieje się w tym jedynym Mac’u, na trasie Poznań-Warszawa (który wypada tuż przed Łodzią), gdzie zawsze spotkamy kogoś znajomego. Zwłaszcza o 1 w nocy, wracając z Fashion Week’a.

Ale, ale, jeszcze o FWP nic nie napisałam, a już jestem przy powrocie. Więc od początku.

Każdy FWP zawsze zaczyna się dla mnie tak samo. Od widoku autostrady. Lub jeszcze wcześniej: od momentu kiedy stoję przed otwartą szafą i mówię: “Tym razem NAPRAWDĘ nie mam co na siebie założyć.” ;) Przez chwilę jest dramat, postanawiam: “muszę po pracy skoczyć na zakupy!”, po czym jednak pojawia się pomysł. Nie ukrywam, pomaga, że mam nieskończoną ilość biżuterii do wyboru, żeby wymyślić ciekawy, ale i wygodny (inaczej nie umiem, niestety!) look na największą imprezę modową w Polsce.

Dlatego u mnie kolejność często jest odwrócona. Zaczyna się od biżuterii. Wpada mi w ręce naszyjnik z kolekcji KOMIKS. Potem następuje szybki łańcuch skojarzeń: złoto pięknie odbija na głębokim błękicie, więc zaczynam szukać czegoś niebieskiego, i już nagle cały outfit mam gotowy.

IMG_20140515_191344

Niestety, nigdy nie mam czasu, żeby zostać na FWP na dłużej. Wpadam i wypadam – jestem tylko jeden dzień, i jak to usłyszałam ostatnio: “Nigdy nie zostajecie z nami na Afterparty!”. Taki los, w piątek po pokazach wsiadam do auta, bo następnego dnia o 9.00 muszę być na zajęciach na uczelni (kończę właśnie studia podyplomowe na Uniwersytecie Ekonomicznym). Z dużym kubkiem kawy.

Strefa showroom – od niej zawsze zaczynam. Skrzywienie zawodowe: wolę oglądać ubrania i dodatki “w akcji”, na ludziach. Rozmawiać z projektantami, oglądać stoiska, sprawdzać ceny, oceniać produkty pod kątem sprzedaży (a więc tak ważna relacja cena-jakość). Pokazy są piękne, ale oderwane od codzienności. Prezentują pewną wizję, wyidealizowaną wersję rzeczywistości. Modelki mają idealne proporcje, kolekcję uzupełnia muzyka, światło, dodatkowe efekty. Często nawet trudno mi sobie wyobrazić te ubrania na kimś znajomym. Nie mówię, że to jest złe. Niektóre pokazy robią na mnie ogromne wrażenie (szczególnie muzyka!), ale bliższa mi jest moda, która schodzi z piedestału, przestaje być teatrem, wkracza w prawdziwe życie.

IMG_20140515_191131

Może dlatego z piątkowych pokazów na Designers Avenue najbardziej podobała mi się kolekcja Natalii Jaroszewskiej. Była dosyć bezpieczna, jeśli chodzi o formy, fasony i kolory, ale przez to bardzo życiowa. Conajmniej połowę z jej rzeczy chętnie wzięłabym dla siebie lub dla mojej mamy. Kombinezon, płaszcz, sweter, spódnice (co najmniej dwie!), i kilka sukienek. Ponadpokoleniowo, uniwersalnie, stylowo.

Czego nie widziałam, a żałuję? Pokazu Kas Kryst – oglądałam zdjęcia, i wygląda naprawdę super. Zaskakujące fasony, gra “dookoła” czerni. Wszystko jest czarne, ale nic nie jest czarne (sprawdźcie zdjęcia, zrozumiecie). Żałuję, że nie mogłam być w Łodzi w sobotę – wtedy swoje kolekcje prezentowała pani Joanna Klimas oraz MMC Studio. Na pocieszenie: fotka z Iwoną Majer (która razem z Rafałem Michalakiem tworzy MMC Studio) oraz Joanną Horodyńską (wieloletnia przyjaciółkę i ambasadorkę MMC), które spotkałam na piątkowych pokazach.

Pozdrawiam już z Poznania,

IMG_20140509_205219

Tomaotomo

Szybki post z pociągu (chyba zamieszkam w tych pociągach Poznań-Warszawa, tyle ostatnio jeżdzę): dziś było oficjalne otwarcie butiku TOMAOTOMO by Tomasz Olejniczak. Tomek jest moim sąsiadem prywatnie, tutaj w Poznaniu, a teraz jesteśmy sąsiadami-butikowymi! Tomaotomo jest tuż obok naszego butiku na Placu Unii w Warszawie. Tomku, trzymam kciuki!

ania kruk i tomek olejniczakaniakruk_harpersbazaar

A w pociągu:
Harper’s Bazaar / mój ulubiony pierścionek HEARTBEATS / pierścionek z kolekcji DECO / nowa bransoletka – to dopiero prototyp, cała kolekcja juz niedługo w naszych butikach! / i duże latte.

Hello, Wrocław!

aniakruk_wroclaw_uniwersytet_ekonomiczny_1

Ostatnio mocno odpłynęłam na blogu w kierunku lifestyle’u, więc dziś będzie bardziej firmowo. Zostaliśmy zaproszeni na bardzo fajne wydarzenie, 5-lecie Forum Edukacji Biznesowej, które działa przy wrocławskim Uniwersytecie Ekonomicznym. Tak się złożyło, że te 5 lat temu, na inauguracji FEB’u miał wykład mój tata – Wojciech Kruk. Mówił wtedy dużo o W.Kruku, o wrogim przejęciu firmy przez Vistulę – takie case study. Dziś zaproszono również mnie i Wojtka, żebyśmy opowiedzieli o tym, jak dalej potoczyła się ta historia, i jak pasja oraz rodzinna tradycja przekładają się na biznes. Ułożyło się to w taką symboliczną klamrę: 5 lat temu tata był sam, a teraz przyjechaliśmy we trójkę. Tata zaczyna opowieść, ale w którymś momencie przekazuje nam mikrofon (albo to my musimy mu mikrofon wyrwać, jak się rozpędzi.. Kto był kiedyś na wykładzie mojego taty, wie o czym mówię). Sztafeta. Jak w życiu.

aniakruk_wroclaw_uniwersytet_ekonomiczny_4aniakruk_wroclaw_uniwersytet_ekonomiczny_2

A oto nasz Dream Team. Staraliśmy się prowadzić to spotkanie w formie rozmowy – przerywając sobie i dopowiadając różne rzeczy, każdy ze swojej dziedziny. Powiedziałabym, że wykład był fajny, ale potem przeczyta to ktoś z Wrocławia i nagle się okaże, że to tylko mi się tak wydawało… Więc może nie będę się narażać na zderzenie z rzeczywistością ;) W każdym razie było dużo śmiechu, luzu i mam nadzieję praktycznych wskazówek, które mogą się przydać przy zakładaniu własnej firmy. Tata mówił sporo o historii, o tym skąd się wzięła marka W.Kruk – co jest o tyle ciekawe, że studenci, ludzie tylko parę lat młodsi ode mnie – poznali W.Kruka juz jako giganta na rynku. Czasami wtedy ciężko uwierzyć, że nie zawsze tak było, że jeszcze w latach 80-tych to był jeden warsztat i jeden sklep w Poznaniu, że to dopiero mój tata, przejmując warsztat od swojego ojca, umiał przekształcić go w coś większego, rozwinąć aż do skali, w której działa teraz.

Oczywiście, w tej chwili żyjemy już w zupełnie innej rzeczywistości. Marki, które startują teraz, działają w zupełnie innych warunkach, posługują się innymi narzędziami. I o tym była nasza część wykładu. Przeprowadziłam studentów przez etapy budowania własnej marki, opowiedziałam jak to było w naszym przypadku, co trzeba wykorzystać, jak obrócić słabości w siłę, a siłę w przewagę konkurencyjną i wywalczyć sobie swoje miejsce na rynku. Teraz tak ładnie to sformułowałam, oczywiście na wykładzie gładkie formułki nagle uciekły z mojej głowy, zastąpione przez tremę. W końcu sala była pełna, oczy skupione na nas. Stresik. Ale pozytywny – bo było wesoło.

aniakruk_wroclaw_uniwersytet_ekonomiczny_1

Duże podziękowania dla pana Rektora Andrzeja Gospodarowicza oraz wrocławskiego Uniwersytetu Ekonomicznego za zaproszenie. Wszystko było naprawdę świetnie zorganizowane, profesjonalnie przygotowane od A do Z. Bardzo duża w tym rola Profesora Jerzego Niemczyka, który jest siłą napędową całego FEB-u, i przede wszystkim bardzo energiczną i pełną entuzjazmu osobą, ze świetnym kontaktem ze studentami. Dziękujemy – bo było naprawdę super. Mój tata ma bardzo duże doświadczenie jeśli chodzi o wystąpienia publiczne, jest takim samograjem, dla mnie każde takie spotkanie to ciągle wyzwanie, które chętnie podejmuję. Miałam już mini-wykład i na UAM’ie w Poznaniu, i na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. Taka refleksja po: wydaje mi się, że wystąpienia w parę osób są zawsze ciekawsze niż pojedyncze wykłady – bo nawiązuje się dialog, jest chemia. Czasem sobie przerywamy, nie zgadzamy się ze sobą. Jest dynamicznie. Cieszę się, bo była też interakcja ze studentami, po wystąpieniu parę osób do mnie podeszło porozmawiać, na Instagramie pojawiły się zdjęcia z sali wykładowej z hashtagiem #aniakruk. Fajnie!

Co na to druga strona? Jeśli mierzymy poziom satysfakcji z wykładu wielkością bukietu – to Uniwersytet Ekonomiczny był z nas bardzo zadowolony! Kwiaty są przepiękne, bardzo, bardzo dziękuję! Jedyny problem jest taki, że ja nie mam w mieszkaniu takiego wielkiego wazonu, żeby je pomieścić. Więc go podzieliłam na dwa, i stoi w dwóch kuflach do piwa. Trudno, mój narzeczony przez parę dni będzie musiał się bez nich obejść…[ Toni, lo siento, esta semana no hay mas cerveza! ] Wniosek: jeśli ktoś myśli poważnie o karierze akademickiej, duży wazon na kwiaty jest niezbędny.

Z poważaniem,

IMG_20140122_115113

wiadomość z ostatniej chwili:

Dostaliśmy przemiłego maila na kontakt@aniakruk.pl od Beaty, która była na sali i między innymi pyta co miałam na sobie :) A miałam na sobie dużo – same cudowności.

In Wrocław I was wearing:
mój ulubiony ostatnio naszyjnik ze złotymi perłami z kolekcji EVENING STAR / dwa naszyjniki z kryształków z kolekcji DROPS (nowość!) / długi naszyjnik z perełkami również EVENING STAR

do tego: bransoletka DECO oraz pierścionki, mnóstwo pierścionków z kolekcji DECO i FASHION.

Załączam fotkę. Na której dobrze widać jak wielką sztuką jest zrobienie porządnej selfie ;) Pierwsza próba nieudana. Druga do przyjęcia. Niedoścignionym mistrzem w tej dziedzinie pozostaje Dawid Woliński. #windawolinskiego #wiadomo

aniakruk_uniwersytet_ekonomiczny_wroclaw_5

Wszystkie zdjęcia pochodzą z materiałów Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.
No prawie, oprócz tego na końcu wpisu ;)

Rok 2013

shops

Jest 2 stycznia 2014, wszyscy już ochłonęli po sylwestrowej imprezie i przychodzi czas na refleksję nad rokiem minionym. Fajny był ten 2013! Pierwszy rok, który jako firma ANIA KRUK przeżyliśmy w całości, od stycznia do grudnia. Mamy już prawie 2 lata. Wyrośliśmy z raczkowania, teraz już stoimy mocno na własnych nogach. Ba, zaczynamy biegać! :)

Co się zmieniło w 2013 roku?

shops

Otworzyliśmy 4 nowe butiki w 3 miastach. Katowice, Poznań i Warszawa. Razem mamy już 9 sklepów w całej Polsce. Stworzyliśmy 36 wyjątkowych kolekcji biżuterii, czyli nowości trafiały do naszych butików średnio co 10 dni!

To był też rok internetu. Nowa strona internetowa, nowy blog, nowa sesja zdjęciowa.
W 2013 roku opublikowaliśmy ponad 200 postów na Facebooku, 264 zdjęcia na Instagramie i 57 długich notatek na blogu.

 

internet

W 2013 ponad 5 000 osób dołączyło do nas na Facebooku. 983 osoby zaczęły śledzić moje pół prywatne, pół firmowe konto na Instagramie. Jesteśmy w czołówce polskich marek, jeśli chodzi o to medium.

Angażowaliśmy się w kampanie społeczne. Latem razem z Cosmopolitanem prowadziliśmy akcję “Opalaj się bezpiecznie”, walcząc z rakiem skóry. Ze sprzedaży specjalnie zaprojektowanych na tę okazję bransoletek udało nam się zebrać 17 000 zł, które przekazaliśmy Fundacji Tam i z Powrotem. Promowaliśmy zdrowy tryb życia w akcji “Kręć kilometry” razem z Allegro.

mag

W 2013 na stałe zagościliśmy w prasie: piszą o nas kolorowe magazyny, nasza biżuteria regularnie pojawia się w modowych sesjach zdjęciowych i programach telewizyjnych.

 

tvn

Duże zainteresowanie wzbudza nasza historia. Mój brat i ja jesteśmy piątym pokoleniem w jednej z najstarszych firm rodzinnych w Polsce. O szansach, ale i odpowiedzialności, jakie wiążą się z taką pozycją opowiadałam w dużym materiale dla Elle, w Dzień Dobry TVN, a nawet na konferencji firm rodzinnych w Pałacu Prezydenckim. Pisał o nas Forbes, Newsweek, Polityka, Gazeta Wyborcza oraz Rzeczypospolita.

 

stars

Pokochały nas Gwiazdy. Coraz częściej wybierają biżuterię ANIA KRUK, na co dzień i na wielkie wyjście. Podbiliśmy świat blogerów i youtube’a. Nasza biżuteria pojawiła się w ponad 100 stylizacjach u wielu różnych blogerek i vlogerek z całej Polski. Kochamy Was za to, że za każdym razem nas zaskakujecie. Dziękujemy ♥

welovebloggers

Wiecie, co jeszcze okazało się w 2013 roku? Że mamy wielką, i ciągle rosnącą grupę stałych klientów. Odwiedzacie nas regularnie, wpadacie sprawdzić czy są jakieś nowości, tworzycie swoje mini-kolekcje biżuterii ANIA KRUK. To dla nas ogromnie ważne, bo znaczy, że macie do nas zaufanie. Część z Was mogłam poznać przed Świętami w naszych butikach. Pozdrawiam mamę z córką z Łodzi, które były przemiłe i podarowały dziewczynom z butiku czekoladową choinkę, pozdrawiam Pana z Galerii Mokotów, którego spotkałam w naszym butiku już drugie Święta z rzędu! :) Dziękuję Wam za to, że jesteście!

Taki był ten rok 2013… A teraz, do roboty, bo zaczyna się 2014 !!!

SHE/S A RIOT by ANIA KRUK

SHE/S A RIOT by ANIA KRUK

Hej! Niespodzianka, którą zapowiadałam na blogu już opublikowana i śmiga po internecie. A na żywo mozecie ją zobaczyć na ul. Mokotowskiej 24, w SHE/S A RIOT General Store. Ale o co chodzi? Wypuściliśmy limitowaną kolekcję biżuterii SHE/S A RIOT by ANIA KRUK! Taki news :)

Co, jak, dlaczego? Już opowiadam.

Dawno temu, za górami, za lasami, w mieście stołecznym Warszawa, spotkały się dwie dziewczyny, dwie projektantki. Ewelina Kustra i ja. Trochę przez przypadek, przez wspólnych znajomych, postanowiłyśmy się spotkać i pogadać, bo jednej i drugiej po głowie chodziły różne pomysły. Czasem długo nosisz się z projektem, który kiełkuje gdzieś z tyłu Twojej głowy, aż spotkasz właściwą osobę, we właściwym czasie (no, jeśli świat byłby idealnym miejscem, to poznałybyśmy się ciut wcześniej – a tak to trzeba było pracować w szaleńczym tempie, żeby zdążyć przed gwiazdką…) i nagle wszystkie elementy robią “klik” i wskakują na właściwe miejsce. I potem bajka może się skończyć już tylko happy endem.

Ewelina Kustra to SHE/S A RIOT. Niezależna marka modowa, zadziorna i charakterna. Co widać po jej koszulkach z napisami i całej kolekcji ciuchów, którą stopniowo rozszerza o coraz to nowe elementy. Czapki? Czemu nie. Płaszcze? Robimy! Biżuteria? Aj, to już bardziej skomplikowany temat… No właśnie. I w tym momencie na scenie pojawiamy się MY! :)

Lubimy eksperymentować, bawić się modą. Znacie nas – co chwilę podejmujemy nowe wyzwanie. Lubimy marki niezależne, projektanckie, takie po prostu z duszą. Dlatego od dłuższego czasu chodził mi po głowie pomysł, żeby zaangażować się we współpracę z innym projektantem, który zainspirowałby nas swoją estetyką, stylem, ubraniami. Któregoś dnia wpadłam na kawę do showroomu SHE/S A RIOT na Mokotowskiej. I kliknęło. Tak po prostu. Właściwie po 15 minutach od poznania już zaczęłyśmy gadać o wspólnej kolekcji – co, jak, dlaczego, dla kogo :)

To wszystko zadziało się w dobrym momencie – nasza nowa kampania zimowa (sprawdźcie!) jest bardzo rockowa, bardzo RIOT. Tak samo nasze kolekcje: jest dużo błysku, łańcuchów, zawieszek, wybijanych ręcznie militarnych blaszek. Kolekcja SHE/S A RIOT by ANIA KRUK to krok dalej. Ewelina miała jasny pomysł: Ania, zróbmy biżu, które krzyczy: “Call the police!”. Czarno-złote. Bezkompromisowe. Pistolet i kajdanki, żadnego lukru.

Z mojej strony, zadbałam o to, żeby wszystko kręciło się wokół tych samych wartości, na które stawiamy w naszej biżuterii.

1. Wolność kreacji. Biżuteria, która się zmienia w zależności od Twojego pomysłu. Prosta bransoletka z czarnego silikonu, jeśli lubisz minimalizm. Do tego możesz dobrać nakładki, zawieszki, doczepić ich ile chcesz – i już ten sam wzór wygląda zupełnie inaczej! Masz już swoje ulubione zawieszki? Doczep je do łańcuszka. Też wyglądają świetnie :)

2. Niestandardowe materiały. Silikon. Kochamy silikon! Ale już trochę miałam dość, że nasi klienci kojarzą go tylko z kolorową biżuterią na lato. Czarny silikon pokazał się od zupełnie innej strony: wygląda bardzo stylowo zestawiony z błyszczącym złotem!

3. Ceny. Lubimy nosić po 3 pierścionki na ręce, po 5 bransoletek na nadgarstku. Od początku istnienia udowadniamy, że można w Polsce stworzyć (i wyprodukować) fajną biżuterię, która niekoniecznie musi kosztować majątek. Tą samą filozofię wyznaje Ewelina – chcemy, żeby nasze rzeczy były dostępne, żeby mogli je nosić ludzie na ulicach, a nie tylko wybrani z wybranych.

Praca nad kolekcją przeniosła się z Warszawy do Poznania – Ewelina wpadła do naszego studia, i zaczęłyśmy działać już konkretnie. To z tym, tak, nie, inaczej. Łańcuch, ale jaki długi? Ile sztuk? Jakie zapięcia? Dyskusja toczyła się również przez maile: wysyłałyśmy zdjęcia, długaśne elaboraty z 20 podpunktami. Potem pomysł na sesję zdjęciową: Ewe, może my same zapozujemy? Fajne dziewczyny, które zrobiły razem fajną biżuterię. Prosty pomysł, prosty komunikat. Autentyczny, prawdziwy. Co z resztą widać po zdjęciach: miałyśmy świetną zabawę malując się, pozując, śmiejąc do aparatu.

Ale już chyba za dużo gadam. Najpierw nie mogę się zabrać do pisania bloga, a potem jak już zacznę – nie mogę skończyć. Ladies&Gentlemen, I give you: SHE/S A RIOT by ANIA KRUK!

SHE/S A RIOT by ANIA KRUK

SHE/S A RIOT by ANIA KRUK

PS. Wrzucam Wam jeszcze fotki z wtorkowego spotkania w SHE/S A RIOT General Store na Mokotowskiej 24, na którym przedstawiłyśmy kolekcję dziennikarzom, stylistom i wybranym blogerom modowym. Działo się! Furorę zrobiły nasze ciasteczka pistolety :)

Limitowana kolekcja SHE/S A RIOT by ANIA KRUK jest w tej chwili dostępna w SHE/S A RIOT General Store na ul. Mokotowskiej 24 w Warszawie, oraz online: shop.shesariot.com

Tak na dobry początek współpracy :)

Omenaa Mensah dla Ani Kruk

Grudzień obfituje w nowości! Oprócz nowych kolekcji, mamy dla Was też innego rodzaju niespodziankę. Omenaa Mensah, znana prezenterka telewizyjna zaprojektowała dla nas szkatułki na biżuterię, które już możecie obejrzeć w naszym butiku w Galerii Mokotów, lub zamówić przez naszą stronę www (tutaj). Wszystko zaczęło się parę miesięcy temu, kiedy obie zostałyśmy zaproszone na konferencję dotyczącą kobiet prowadzących własne firmy. Omenaa od lat projektuje wyjątkowe szafy-dzieła sztuki pod marką AMMADORA, i o tym właśnie aspekcie swojej działalności mówiła na spotkaniu. Od razu umówiłyśmy się na kawę, i zaczęłyśmy rozmawiać o tym, jak można połączyć jej spojrzenie na mebel z naszą filozofią projektowania biżuterii.

W efekcie powstały trzy szkatułki: Walizka – dla współczesnej arystokratki, Plum – szalony mix kolorów i faktur, oraz New York – którą można personalizować wybierając dowolne zdjęcia na obicie. Fajnie? Więcej infomacji znajdziecie tutaj.

kiss!

W Pałacu Prezydenckim

tumblr_mw77teXThM1s2fh8ro1_1280

13.11.2013, środa. I teraz nie wiem, dziennikarze Plejady są nadal ze mną czy już sobie poszli? (dla zdezorientowanych: przeczytajcie najpierw poprzedni post!) Mam nadzieję, że mnie śledzą, bo dziś mam prawdziwego asa w rękawie:

tumblr_mw5i0hr4zc1s2fh8ro1_1280

Ha! I to jest dopiero materiał na “Dzień z…”! Sesje zdjęciowe, wywiady, projekty, spotkania – to jest bardzo glamour i dobrze wygląda w TV, ale każda stylistka/blogerka/gwiazda cyklicznie w tym uczestniczy, taka praca. A Pan Prezydent do Pałacu zaprasza nie codziennie i nie każdego :) Więc duma mnie rozpiera, cieszę się tak bardzo, że nawet mi nie przeszkadza, że zamiast “Ania Kruk” napisali “A.Kruk”. Siła skojarzeń z “W.Krukiem” – ciągle nam się zdarza. Dobrze, że w programie konferencji już poszło w poprawnej formie.

Wstajemy raniutko, bo jesteśmy zaproszeni na wspólne śniadanie z innymi panelistami. “Społeczne i gospodarcze znaczenie firm rodzinnych” – taki jest temat tej dwudniowej konferencji. Aha, powiedziałam już, że ja tam nie idę tak, o, jako gość? Że będę PRZEMAWIAĆ? W Pałacu? PO Prezydencie?! Ok, Pan Prezydent przemawiał o 12.00, a ja o 14.00, ale jednak było to to samo miejsce, ten sam mikrofon wręcz! ;)

Dziennikarzy za nami jeszcze nie chodzą, ale na szczęście mojemu bratu coraz lepiej idzie strzelanie mi fotek komórką, więc jakiś materiał do pokazania mamy. To ja, z księciem Poniatowskim i Pałacem. Jest uśmiech, a co! I’m coming, Mr. President!

tumblr_mw77teXThM1s2fh8ro1_1280tumblr_mw7b51uPNv1s2fh8ro1_1280

O 12.00 konferencję otworzył swoim wystąpieniem Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Bronisław Komorowski. Mówił naprawdę ciekawie, o wielu aspektach firm rodzinnych i ich wpływie na gospodarkę. Serio, bez podlizywania się (chociaż trochę wkraść się w łaski byłoby nawet wskazane – w końcu był gospodarzem całej imprezy). Potem mówił pan Prof. Andrzej J. Blikle (Blikle – rok założenia 1869), Prezes Stowarzyszenia Inicjatywa Firm Rodzinnych, który wraz z panem Janem Jabłkowskim (Dom Towarowy Bracia Jabłkowscy – 1917 rok) był organizatorem całego spotkania. Kolejne ciekawe przemówienie należało do Mattiego T. Vanhanen – premiara Finlandii w latach 2003-2010. Wśród publiczności m.in. pani Solange Olszewska, prezes firmy Solaris Bus & Coach. Same duże nazwiska! A między nimi ja. Jak sobie poradzę?

prezydent

Na oficjalnej stronie Pana Prezydenta znalazłam materiał o konferencji – i ja też jestem! Może nie jako gwiazda pierwszego planu, ale zawsze coś ;) Pełen szpan: czekało na mnie miejsce w pierwszym rzędzie oznaczone odpowiednią karteczką. Poziom stresu rósł (oczywiście pod maską promiennego usmiechu – to mam wyćwiczone!), w miarę gdy zbliżaliśmy się do godziny 14.00. W międzyczasie chyba wszyscy już powiedzieli wszystko, co tylko można było o firmach rodzinnych powiedzieć – więc robiło się coraz trudniej.

Nadeszła godzina zero, pan Jarosław Gugała z Polsatu otworzył naszą debatę (temat: “Wartości firm rodzinnych w globalizującej się gospodarce”), a mi się zrobiło miękko w kolanach. 200 osób na sali, flagi i orzełek za mną, a ja mam coś powiedzieć. Szkoda, że przemówień nie można puszczać z playbacku. Jednak piosenkarze pod tym względem mają łatwiej.

IMG_20131118_203515tumblr_mw7k2nTiLW1s2fh8ro1_1280

Zaczęłam tak: “Mam wrażenie, że zaproszono mnie tutaj jako swojego rodzaju żywy przykład trwałości firm rodzinnych. Jestem już piątym pokoleniem w jednej z najstarszych firm rodzinnych w Polsce, której tradycja sięga 1840 roku…” I potem już poszło. Podobno mówiłam ładnie: o emocjach, podnoszeniu się z kryzysu, więziach międzypokoleniowych, patrzeniu na firmę w perspektywie pokoleń, a nie jako inwestycję z 3-letnią datą przydatności. Mówiłam, że bycie firmą rodzinną to nie jest żaden handicap, ale właśnie wartość, która wzbudza zaufanie – w końcu pod tym, co robimy podpisujemy się własnym nazwiskiem.

Dałam radę! Nawet jeden żart mi się udał i publiczność się zaśmiała, ha! A po debacie dwie osoby mi pogratulowały wystąpienia – czyli było dobrze. Mimo stresu. Panie Prezydencie, jeśli szuka Pan kolejnych mówców – ja już przeszłam chrzest bojowy. Mogę kandydować ;)

Nadal środa, godzina 16.00.
Co było dalej? Kolejne spotkania, i jeszcze jedna sesja zdjęciowa (jeszcze nic Wam nie mogę zdradzić). Dopiero o 21.00 wsiedliśmy w samochód i ruszyliśmy do Poznania. Do domu! Bo w domku zawsze najlepiej ♥

Poznań City Center

aniakruk1_PCC_72dpi_kwadrat

Kto tutaj jest z Poznania? Jeśli tak jak ja, na co dzień żyjecie, jeździcie i chodzicie po naszym pięknym mieście, na pewno od miesięcy obserwowaliście co się dzieje na Dworcu Głównym. Całe centrum jest rozkopane: Kaponiera, Most Teatralny, i do niedawna: właśnie okolice dworca.

Nadszedł nareszcie ten piękny dzień – Most Dworcowy został uporządkowany, a Poznań City Center otwarty :) W piątek był prawdziwy szturm! Załączam zdjęcia naszego nowego butiku. Nie mogę się napatrzeć na nasze nowe witryny. Zdecydowanie zmiana na lepsze! Zabawnie, jesteśmy już coraz większą firmą, a każdy nasz sklep jest inny. Nie narzucamy korpo-standardów od linijki, bo wychodzimy z założenia, że trzeba eksperymentować, próbować, rozwijać się. Zmieniamy ekspozcję, układ, witryny. Nie można stać w miejscu!

Udało mi się namówić dziewczyny do zdjęcia :) Ekipa ANIA KRUK w POZNAŃ CITY CENTER to: Ania (którą znacie już z naszego butiku w Starym Browarze!), Agnieszka, Zuza i Kasia. Witamy :)

Fashion Weekend

tumblr_mv0dv9Hiio1s2fh8ro1_1280

Ostatnimi czasy mam wrażenie, że słowa “wolny weekend” zniknęły z mojego słownika. Naprawdę dużo się dzieje, a ostatni weekend pobił wszelkie rekordy – równocześnie odbyły się trzy ważne wydarzenia: Fashion Week i Design Festival w Łodzi oraz Art and Fashion Festival w poznańskim Starym Browarze. Człowiek się niestety nie rozdwoi – więc trzeba wybrać. I dobrze zaplanować czas: przejazdy, dojazdy; wykłady, których chce się posłuchać, pokazy, których nie można ominąć. Co za dylemat dla środowiska modowego w Polsce. Gdzie jechać? W efekcie cały instagram zaroił się od zdjęć: ci w drodze, tamci już dotarli. Ci zostają w Łodzi, tamci pojechali jednak do Poznania. Co z piątkiem, przecież w piątek jest Jemioł! Nie będziesz na Jemiole? No tak, ale za to w Poznaniu impreza KMAGa… ;) Też miałam wrzucić na instagrama fotkę z autostrady, ale gdy wyjeżdzałyśmy z Poznania nie było juz takiej malowniczej mgły, więc zrezygnowałam. Jak już coś robić, to porządnie, prawda?

Ok, do konkretów. Program był napięty: piątek po pracy – AFF, Poznań; sobota rano samochodem do Łodzi na FW, i o północy znów do Poznania, żeby w niedzielę od rana uczestniczyć w wykładadach w ramach Open University na AFF. Z obu imprez KMAGa zrezygnowałam, i tej piątkowej w Poznaniu, i tej sobotniej w Łodzi. Możliwe, że przegapiłam to, co najważniejsze – tak by wynikało z wielu rozmów ;) No nic, w efekcie nie pokażę Wam słit fotek z imprezy, ale co zrobić – wybrałam sen. Za to żal mi bardzo, że w tym roku nie dotarłam na łódzki Design Festival – oprócz oczywistych powodów ( że tak powiem: merytorycznych), mam osobiście ogromny sentyment do tego wydarzenia. W 2011 moja praca dyplomowa, projekt 100years(of)pl został finalistą konkursu MAKE ME! (główny konkurs festiwalowy dla młodych projektantów), co uważam za ogromne wyróżnienie.

Wrażenia z Łodzi? Może to trochę świętokradcze podejście, ale z mojej perspektywy (a tak jak pisałam w poprzednim poście, staram się nie wypuszczać na niebezpieczne rewiry krytyki mody), Fashion Week to w dużej części impreza towarzyska, gdzie spotykam ludzi z branży, z którymi regularnie współpracuję na polu zawodowym. Często głównie znamy się z maili – i jest to fajny moment, żeby poznać się osobiście, porozmawiać. Jak zwykle, ciekawym dla mnie punktem jest showroom: stoiska projektantów, gdzie mozna znaleźć prawdziwe skarby: ubrania, jak również biżuterię. W tym roku (co było z resztą szeroko komentowane na różnych portalach i blogach), niestety było dość monotematycznie: wiele stoisk zalała fala szarego dresu, który sam w sobie jest fajny, ale w takiej ilości staje się dość monotonny… Pokazy – wybrałam sobotę, ponieważ program był mocny: Michał Szulc, Nenukko, Natalia Jaroszewska, Dawid Tomaszewski oraz MMC Studio (na fotce powyżej właśnie MMC). Trudno mi oceniać ich kolekcje, bo moje opinie są bardzo subiektywne: podoba mi się lub nie. Podobał mi się Michał Szulc, podobał mi się Dawid Tomaszewski. Subiektywnie. Bez analizy konstrukcji ubrań, tkanin i ukrytych znaczeń. Po te odsyłam do innych blogów (patrz lista po prawej). Bardzo podobała mi się, jak co roku, muzyka na pokazach. Nie wiem gdzie znajdują te kawałki, ale naprawdę co roku jest po prostu POWER. Cyklicznie już któryś z projektantów stawia na muzykę live – w zeszłym sezonie wspomniany wcześniej Łukasz Jemioł zaprosił wspaniałą Rebekę (z Poznania, a co!), w tej edycji zaszalało Studio MMC: na ich pokazie grał zespół BE.MY. Głos znajomy, brzmienie również… BINGO! Be.my kiedys grało w polsatowskim MUST BE THE MUSIC – a ja to pamiętam bardzo dobrze, bo ich piosenka “Islands” szalenie mi się spodobała. Ha! i juz miałam materiał, żeby zabłysnąć w luźnej konwersacji po pokazie ;)

Bo powiem Wam szczerze: po pokazach jak ognia unikam pytań o moje wrażenia. Udawało mi się przez cały dzień, a tu na koniec, po całym dniu pokazów, zostaję złapana w pułapkę, postawiona pod murem. Niby proste pytanie: “No ale który pokaz podobał Ci się najbardziej?” – a jakie podchwytliwe, w kontekście Fashion Weeka, największej imprezy modowej w Polsce, w gronie tych wszystkich ekspertów, bywalców, pasjonatów. Biorę głęboki oddech i odpowiadam: “Schleswig-Holstein”

Za to nie boję się wypowiedzieć na temat niedzielnych wykładów na Art&Fashion Festival. Tu jestem na swoim gruncie. Lubię się uczyć, lubię wykłady, kursy, warsztaty, festiwale – to jest moja bajka. Więc wleciałam do Słodowni z kubkiem starbucksowej kawy w dłoni, bez śniadania (dojechałyśmy do Poznania o 3 w nocy). Pierwszy wykład: “Inditex: creating value beyond profits” Jesus Echevarria. Myślę, że zostało już na ziemi niewiele osób, którym trzeba by wyjaśniać, że Inditex = Zara. Hiszpańskie imperium: 6 000 sklepów na całym świecie, w tym 1 770 pod marką “Zara”. Dla porównania, szwedzka grupa H&M oraz amerykański GAP posiadają każdy ok. 3 000 sklepów różnych marek. Hasło przewodnie wszystkich wykładów to “Fashion Industry” – i to jest właśnie dla mnie interesujące. Spojrzeć na modę nie od strony artystycznej, ale właśnie jako na przemysł, biznes. Jak to jest zorganizowane, na jakich strukturach się opiera? Ilu projektantów pracuje dla Zary? W jakim tempie muszą pracować, żeby do sklepów tak szybko i sprawnie trafiały nowe kolekcje? Oczywiście Jesus nie zdradził żadnych tajnych sekretów biznesowych, większość z informacji, które nam zaprezentował jest powszechnie dostępna. Powiem więcej: sporo było w jego wystąpieniu korpo-marketingu, co w jakiś sposób uważam za naturalne. Tacy giganci jak Zara, w czasach kiedy zdarzają się takie katastrofy, jak zawalenie się kompleksu Rana Plaza w Bangladeszu (kwiecień 2013), muszą przy każdej okazji starać się pokazać odbiorcom od drugiej strony, zakomunikować wyraźnie: prowadzimy wiele akcji charytatywnych na całym świecie. I dobrze. “With great power comes great responsability”, jak to mawiał Spider-man.

Ciekawszą częścią spotkania okazały się dla mnie pytania (i odpowiedzi rzecz jasna), które padły po prezentacji. Mniej frazesów, więcej treści. Ogólnie wykład oceniam na plus – słuchając Jesusa, zaczęłam analizować pewne mechanizmy, a później szukać w internecie dodatkowych raportów i case study, czytać, wynotowywać przydatne dla mnie informacje. MYŚLEĆ. I o to chodzi.

Potem, moi drodzy, nastapił mój mały lunch break, czyli z ciężkim sercem urwałam się z jednego z wykładów, żeby coś zjeść (ostatni mój posiłek był datowany na godzinę 1:00 na trasie Łódź-Poznań) oraz oczywiście zwiedzić stoiska HUSH WARSAW, które rozłożyły się pod czujnym okiem Mitoraja. HUSH to super pomysł super dziewczyn z Warszawy, które miałam przyjemność przy okazji piątkowej gali poznać. Gromadzą ciekawych projektantów, umożliwiając im promocję i dotarcie do szerokiego grona odbiorców na cyklicznie organizowanych przez HUSH eventach. Również w Poznaniu – mimo mylącej nazwy ;)

Kolejne wykłady Open University to kolejno: “Shanzhai Biennial: Culture and Commerce in Late Capitalism” / Babak Radboy & Avena Venus Gallagher oraz “Alexander McQueen: Savage Beauty” / Andrew Bolton. Ponieważ mój tekst już się robi nieznośnie długi (ha! teraz macie posmak tego, jak intensywny był ten weekend), na koniec tylko parę słów o ostatnim wykładzie. Był NIE-SA-MO-WI-TY. Postać Alexandra McQueen’a, jego tragiczna śmierć, jego kolekcje, pokazy – no właśnie, przede wszystkim pokazy! Wystawa w nowojorskim Metropolitan Museum of Art, której kuratorem był Andrew Bolton. Wszystko to niepokojące, magiczne, przeszywające. Moje wrażenie jest takie, że McQueen był bardziej reżyserem teatralnym, który tworzy do swoich wizji kostiumy, niż projektantem mody, w klasycznym tego słowa znaczeniu. Zaczynał od wizji pokazu, musiał stworzyć klimat, historię, w której się zanurzał – bez tego nie mógł przejść do projektowania ubrań. To artysta totalny, którego pokazy miały niesamowitą scenografię oraz choreografię. To był teatr i widowisko, czysta magia. Największe wrażenie zrobiły na mnie właśnie nagrania pokazów pokazane przez Boltona – każdy inny, każdy zupełnie wyjątkowy. Jedyna rzecz do której mogę je porównać, jeśli chodzi o klimat, to najlepsze ze spektakli Cirque du soleil, które widziałam w Barcelonie. To chyba dość nietypowe, porównywać projektanta mody do przedstawień cyrkowych, ale tak jak Cirque du soleil nie jest zwykłym cyrkiem, tak Alexander McQueen wychodził daleko poza ramy tego, co rozumiemy jako “projektowanie mody”.

A teraz zostawiam Was ze zdjęciem z wykładu na koniec i wyłączam komputer. Znów miałam pracowity weekend, ale to już zupełnie inna historia. Odliczam dni do 1.11 – wtedy nareszcie się wyśpię.

Dobranoc!

Ekspansja trwa: Ania Kruk na Placu Unii

Ania Kruk Wojciech Kruk Plac Unii

Kolejna nowa galeria handlowa i kolejny butik Ania Kruk! Tym razem jesteśmy w Warszawie – i to już nasz drugi butik w stolicy. Oh yeah, rozkręcamy się, rozkręcamy! Otwarcie Placu Unii było naprawdę wyjątkowe – ponieważ uświetnił je pokaz najnowszej kolekcji “Logo Game” Joanny Klimas. A my z panią Joanną jesteśmy po sąsiedzku, przez ścianę, na pierwszym piętrze galerii! Uznaliśmy to za dobry omen, wbiliśmy się w wyjściowe outfity i pędem na Plac Unii w piątkowy wieczór :)

A Plac Unii tonął w światłach! Mnóstwo ludzi, i na parterze i na piętrze, kelnerzy z tacami pełnymi kieliszków szampana i przekąsek, obsługa eventu biega z tabletami, smartfonami i innymi cudami technologii, co chwilę oferując pomoc w znalezieniu miejsca. Jest zamieszanie, pojawiają się gwiazdy, błyskają flesze. Plac Unii jednym ruchem zamienił otwarcie galerii handlowej w celebrycki event: zapraszając Joannę Klimas do zorganizowania pokazu na otwarciu, Michała Urbaniaka do zagrania (i zaimprowizowania) towarzyszącego jej koncertu. Wyjątkowa również będzie cała komunikacja wizualna Placu Unii – logo oraz inne elementy graficzne zaprojektował uznany projektant i ilustrator mody Tomek Sadurski.

Nie jestem modowym ekspertem, raczej amatorem-entuzjastą. Spokojnie obserwuję wybuchające na każdym pokazie afery krzesełkowe: że ktoś miał wyznaczone krzesełko, a ktoś nie miał, a ten co nie miał, to bardziej powinien mieć, niż ten, co miał, a jeszcze trzeci przepchnął się i wepchnął i jednak usiadł – co za skandal. Skromnie uważam, że miejsca w pierwszym rzędzie bardziej przydadzą się ludziom, których praca faktycznie dobrego punktu obserwacyjnego wymaga. Moja nie, dla mnie to przede wszystkim przyjemność, chałst kultury wizualnej i aktualnych trendów, na które patrzę subiektywnie. Jak projektant na projektanta. Dlatego nie będzie tutaj ani fot z pierwszego rzędu, ani recenzji pokazu, analizy sylwetek i konstrukcji – wolę Wam podesłać parę linków do recenzji pisanych przez ludzi, którzy faktycznie się znają na rzeczy. Dla zainteresowanych: recenzja Tobiasza Kujawy (Tobiasz to chyba mój ulubiony bloger, jestem absolutną fanką jego tekstów) oraz Michała Zaczyńskiego. A ode mnie: pani Joanno, gratuluję nowej kolekcji oraz samego eventu, było pięknie! I na pewno następnym razem na Placu Unii zajrzę do butiku, żeby ze spokojem wszystko obejrzeć, dotknąć, przymierzyć. W końcu jesteśmy tylko po drugiej stronie ściany! :)

Teraz parę zdjęć. Byliśmy bardzo podekscytowani naszym nowym butikiem, ciągle jeszcze poprawiając tysiąc rzeczy, układając, notując na kartce, co trzeba jeszcze zrobić/zawieźć/przywieźć/wysłać. Każde takie otwarcie to tysiąc szczegółów, o których trzeba pamiętać, i mimo, że to już nasz 8 sklep, to zawsze zdarzy się o czymś zapomnieć. Z czym nie zdążyliśmy tym razem – wiedzą wtajemniczeni, ja spuszczam na to wstydliwą kurtynę milczenia. O, jak poetycko napisane!

Dobra, już się dalej nie rozpisuję, jeszcze tylko podam skład naszego teamu: na Plac Unii przeniosły się z Mokotowa Ewelina, Klaudia i Agata, a do zespołu dołączyła Dagmara. Witamy!

A że event był wieczorowy, to i ubrałam się odpowiednio.

At Plac Unii I was wearing:
na szyi: subtelne perełki BOHO CHIC / przeplatany czarnym rzemieniem łańcuszek z kolekcji BANDOLERAS (pamiętacie go jeszcze? Taki stary wzór, a nadal jeden z moich ulubionych!) / łańcuszkowa kolia z nowej kolekcji (już, już, zaraz będzie w necie i podlinkuję!) / na nadgarstkach: z jednej strony mieniące się bransoletki z kamieni naturalnych LITTLE TREASURES / bransoletkę OTTONE / z drugiej strony: nowość! ażurową bransoletę z kolekcji DECO / na palcach: same nowości, z kolekcji DECO i FASHION.

No wiem, wiem, same nowości, a na blogu i stronie jeszcze o nich cisza… Co zrobić, taki przywilej projektanta, testuję jako pierwsza! ;) A już za parę dni światowa premiera naszych kolekcji zimowych, stay tuned! MUA!

Klub Starego Browaru

ania_kruk_starybrowar1

Dziś będzie o Wydarzeniu: wieczorem 2 września w Poznaniu odbył się pokaz naszej biżuterii w ramach spotkań Klubu Starego Browaru :) To już drugi taki event, na który zapraszamy nasze najwierniejsze klientki w Poznaniu – rozdaliśmy tylko 10 podwójnych zaproszeń. W wyjątkowym miejscu, w sercu Starego Browaru, który konsekwentnie realizuje ideę 50/50 – gdzie życie spotyka się ze sztuką. Slogan sloganem – ale tak właśnie było! Coś dla duszy i coś dla ciała :)

Początek był mocny: zaczęliśmy sztuką teatralną “Akompaniator” z Hanną Śleszyńską oraz Janem Jankowskim. Brawa dla organizatora spotkania – czyli Starego Browaru, za wybór sztuki i obsady. Było i komicznie, i dramatycznie. Cała sala się śmiała, co było bardzo fajnym wstępem do dalszej części – wszyscy się rozluźnili i mieli temat do dyskusji :) Hanna Śleszynśka potocznie mówiąc “dała czadu”, była po prostu niesamowita na scenie! Jan Jankowski również, w roli akompaniatora z obsesją na punkcie swojej śpiewaczki…

Kochamy teatr, ale kochamy też modę! Dlatego druga część wieczoru to pokazy browarowych marek – jesienne nowości, stylizacje, kolorowe światła i długonogie modelki. Fashion przez duże F – bo jest coraz większy rozmach i profesjonalizm, z jakim Browar organizuje eventy.

Trudno pokazać biżuterię bez ubrań ;) Dlatego zawsze zostaje nam strategiczna decyzja do podjęcia: jakie ciuchy wybrać? Jaki klimat? My jesteśmy takim kameleonem: możemy pokazać się i w odsłonie rockowej i eleganckiej i sportowej. As you wish. Myśląc o naszych browarowych klientkach, przy tej okazji postawiliśmy właśnie na elegancję. Nawiązaliśmy współpracę z nową marką na rynku: Be Like Lady, której sukienki i garnitury pięknie zgrały się z naszą biżuterią. Graliśmy konwencjami, tworząc stylizacje wieczorowe, koktajlowe i do pracy. Do tego klasyczne szpilki z Primamody. Ok, już nie przedłużam, tylko wrzucam zdjęcia. Jak Wam się podoba? :)

Halo, Katowice!

AniaKruk_Katowicka_rgb_4_kwadrat

Wygląda na to, że zadomowiliśmy się w Katowicach na dobre – właśnie otworzylismy tam nasz drugi butik! Pierwszy znajduje się w Silesia City Center, jednej z najruchliwszych galerii handlowych w Polsce. Serio, gdy chciałam zrobić zdjęcia naszego sklepu, klienci cały czas mi wchodzili w kadr! Prawie nie było momentu, żeby sklep był pusty – niesamowite! Nie żebym narzekała – ja się tylko cieszę… :)

19 września nastapiło otwarcie długo oczekiwanej Galerii Katowickiej – i tam również nas można znaleźć!

Jak Wam się podoba nasza nowa witryna? Uciekaliśmy od klasycznej witrynki produktowej jak długo się dało – ale nawyki konsumenckie okazały się silniejsze… Teraz drodzy window shopperzy możecie patrzeć i patrzeć do woli; naradzać się, wybierać wzory, kolekcje i kolory ile czasu chcecie! A ekipa? W Galerii Katowickiej dumnie reprezentują nas: Ola, dwie Agnieszki i Kasia :)

Wygląda na to, że znów, po dwóch latach przerwy, będę miała więcej powodów do odwiedzania Katowic. Dwa lata temu wpadałam tam na warsztaty typograficzne Ala ma pióro na ASP Katowice, które się bardzo dynamicznie rozwija jeśli chodzi o design i projektowanie graficzne. Poznałam tam wielu świetnych ludzi, i to miejsce naprawdę super mi się kojarzy, tak studencko, kreatywnie, twórczo. No, może oprócz tych koszmarnie długich tras pociągiem…