W Pałacu Prezydenckim

tumblr_mw77teXThM1s2fh8ro1_1280

13.11.2013, środa. I teraz nie wiem, dziennikarze Plejady są nadal ze mną czy już sobie poszli? (dla zdezorientowanych: przeczytajcie najpierw poprzedni post!) Mam nadzieję, że mnie śledzą, bo dziś mam prawdziwego asa w rękawie:

tumblr_mw5i0hr4zc1s2fh8ro1_1280

Ha! I to jest dopiero materiał na “Dzień z…”! Sesje zdjęciowe, wywiady, projekty, spotkania – to jest bardzo glamour i dobrze wygląda w TV, ale każda stylistka/blogerka/gwiazda cyklicznie w tym uczestniczy, taka praca. A Pan Prezydent do Pałacu zaprasza nie codziennie i nie każdego :) Więc duma mnie rozpiera, cieszę się tak bardzo, że nawet mi nie przeszkadza, że zamiast “Ania Kruk” napisali “A.Kruk”. Siła skojarzeń z “W.Krukiem” – ciągle nam się zdarza. Dobrze, że w programie konferencji już poszło w poprawnej formie.

Wstajemy raniutko, bo jesteśmy zaproszeni na wspólne śniadanie z innymi panelistami. “Społeczne i gospodarcze znaczenie firm rodzinnych” – taki jest temat tej dwudniowej konferencji. Aha, powiedziałam już, że ja tam nie idę tak, o, jako gość? Że będę PRZEMAWIAĆ? W Pałacu? PO Prezydencie?! Ok, Pan Prezydent przemawiał o 12.00, a ja o 14.00, ale jednak było to to samo miejsce, ten sam mikrofon wręcz! ;)

Dziennikarzy za nami jeszcze nie chodzą, ale na szczęście mojemu bratu coraz lepiej idzie strzelanie mi fotek komórką, więc jakiś materiał do pokazania mamy. To ja, z księciem Poniatowskim i Pałacem. Jest uśmiech, a co! I’m coming, Mr. President!

tumblr_mw77teXThM1s2fh8ro1_1280tumblr_mw7b51uPNv1s2fh8ro1_1280

O 12.00 konferencję otworzył swoim wystąpieniem Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Bronisław Komorowski. Mówił naprawdę ciekawie, o wielu aspektach firm rodzinnych i ich wpływie na gospodarkę. Serio, bez podlizywania się (chociaż trochę wkraść się w łaski byłoby nawet wskazane – w końcu był gospodarzem całej imprezy). Potem mówił pan Prof. Andrzej J. Blikle (Blikle – rok założenia 1869), Prezes Stowarzyszenia Inicjatywa Firm Rodzinnych, który wraz z panem Janem Jabłkowskim (Dom Towarowy Bracia Jabłkowscy – 1917 rok) był organizatorem całego spotkania. Kolejne ciekawe przemówienie należało do Mattiego T. Vanhanen – premiara Finlandii w latach 2003-2010. Wśród publiczności m.in. pani Solange Olszewska, prezes firmy Solaris Bus & Coach. Same duże nazwiska! A między nimi ja. Jak sobie poradzę?

prezydent

Na oficjalnej stronie Pana Prezydenta znalazłam materiał o konferencji – i ja też jestem! Może nie jako gwiazda pierwszego planu, ale zawsze coś ;) Pełen szpan: czekało na mnie miejsce w pierwszym rzędzie oznaczone odpowiednią karteczką. Poziom stresu rósł (oczywiście pod maską promiennego usmiechu – to mam wyćwiczone!), w miarę gdy zbliżaliśmy się do godziny 14.00. W międzyczasie chyba wszyscy już powiedzieli wszystko, co tylko można było o firmach rodzinnych powiedzieć – więc robiło się coraz trudniej.

Nadeszła godzina zero, pan Jarosław Gugała z Polsatu otworzył naszą debatę (temat: “Wartości firm rodzinnych w globalizującej się gospodarce”), a mi się zrobiło miękko w kolanach. 200 osób na sali, flagi i orzełek za mną, a ja mam coś powiedzieć. Szkoda, że przemówień nie można puszczać z playbacku. Jednak piosenkarze pod tym względem mają łatwiej.

IMG_20131118_203515tumblr_mw7k2nTiLW1s2fh8ro1_1280

Zaczęłam tak: “Mam wrażenie, że zaproszono mnie tutaj jako swojego rodzaju żywy przykład trwałości firm rodzinnych. Jestem już piątym pokoleniem w jednej z najstarszych firm rodzinnych w Polsce, której tradycja sięga 1840 roku…” I potem już poszło. Podobno mówiłam ładnie: o emocjach, podnoszeniu się z kryzysu, więziach międzypokoleniowych, patrzeniu na firmę w perspektywie pokoleń, a nie jako inwestycję z 3-letnią datą przydatności. Mówiłam, że bycie firmą rodzinną to nie jest żaden handicap, ale właśnie wartość, która wzbudza zaufanie – w końcu pod tym, co robimy podpisujemy się własnym nazwiskiem.

Dałam radę! Nawet jeden żart mi się udał i publiczność się zaśmiała, ha! A po debacie dwie osoby mi pogratulowały wystąpienia – czyli było dobrze. Mimo stresu. Panie Prezydencie, jeśli szuka Pan kolejnych mówców – ja już przeszłam chrzest bojowy. Mogę kandydować ;)

Nadal środa, godzina 16.00.
Co było dalej? Kolejne spotkania, i jeszcze jedna sesja zdjęciowa (jeszcze nic Wam nie mogę zdradzić). Dopiero o 21.00 wsiedliśmy w samochód i ruszyliśmy do Poznania. Do domu! Bo w domku zawsze najlepiej ♥

2 Comments

Leave a Comment.