Duża dawka inspiracji: Łódź Design Festival

Łódź Design Festival: zupełnie inny klimat. Dla mnie zdecydowanie bardziej znajome tereny niż Fashion Week – jestem tu już trzeci raz, i wiem czego się spodziewać. I tutaj się pochwalę: na zeszłorocznej edycji festiwalu pokazywałam mój interaktywny projekt 100years.pl. Byłam jedną z 20 finalistów międzynarodowego konkursu make me!, a moja praca została wybrana z ponad 300 nadesłanych z całego świata. Duże wyróżnienie i duża radość.

W tym roku jesteśmy tylko widzami i oglądaczami. Chodzimy sobie, odpoczywając po intensywnym dniu na Fashion Week – i zbierając siły na powrót do Poznania. A jest co oglądać: 4 piętra wystaw, piękne formy, nowe technologie, zaskakujące pomysły.

Co nam się podobało? Po kolei.


Krzesła z The Ton Company i wystawa From THONET to RED DOT – an unusual story of the TON Company. Od legendarnych Thonetowskich krzeseł, ikon designu, po nowoczesne projekty, uhonorowane Red Dotem w 2011. Ciekawy temat: jak wpisać się w długie lata tradycji, ale jednak zaproponować coś nowego, coś od siebie. Do refleksji.


Sofa Teddy Bear zaprojektowana przez poznańskiego projektanta Mikołaja Wierszyłłowskiego. Przepiękne. Modna forma, modne kolory. Festivalowa nominacja jako “must have” tego roku. / zdjęcie ze strony producenta: NOTI.


Kamyki. Czyli sprytna odpwiedź na konkurs na projekt grzejnika ogłoszony przez firmę Terma Design. Piękne, bielutkie, czyste formy. Ładowane na płycie indukcyjnej. Ja bym takie chciała na zimę :)

I na koniec to co w Łodzi nigdy nie zawodzi: identyfikacja wizualna. Dwa lata temu był kot z rogami, w zeszłym roku sowa w okularach. Dobrze narysowane, dobrze zaprojektowane, fajnie zanimowane. W tym roku duży plus za goryla. Jest boski :) Podkradam ze strony LODZ DESIGN i wklejam tu:

Leave a Comment.